każdy kij ma dwa końce, ale proca ma trzy...

Wpisy z tagiem: Meryl Streep

czwartek, 01 marca 2012

Choć od rozdania Oscarów minęło już kilka dni, ciągle głośno są omawiane, pełno wszędzie komentarzy o wszystkim co się w tę jedyną noc w roku działo. Kto z kim przyszedł,  kto co ubrał, kto był szczupły a kto niekoniecznie, gdzieś w tym natłoku komentarzy o sukniach kolejnych aktorek, o ich zabawie na after party mam wrażenie z boku toczy się dyskusja o wyborach jakich dokonała Akademia.

Umówmy się, nie ma tak, że wszyscy będą zadowoleni, nigdy nie sa i co roku Oscarową gale opuszczają mniej lub bardziej rozgoryczeni Ci którym się nie udało.

Nie będę komentować strojów, makijaży, partnerów itp., od tego sa portale i blogi modowe, plotkarskie itd.,  uważam że nie śledzę modowych trendów na tyle aby się w tym temacie wypowiadać. Mam natomiast swoje zdanie o niektórych filmach i tym zamierzam się podzielić.

Oscar dla Artysty uważam za w pełni zasłużony, twórcy filmu zaryzykowali wiele robiąc film który nie ma nic wspólnego z tym miałkim kinem do jakiego przywykliśmy, ile razy można oglądać komedie romantyczna która zawsze kończy się dobrze tylko sceneria jest inna. Artysta ma elementy komedii romantycznej powiecie, i kończy się dobrze, tak, zgadzam się, ale nie ma w nim słów, trzeba wszystko wyrazić w inny sposób a to nie jest takie proste i chciałabym zobaczyć jak poradziła by sobie z tym ta czy inna seks bomba współczesnego kina.

Oscar dla Meryl Streep, hmm no jak ktoś czytał moja recenzję filmu to może być pewien że mimo dużej dawki podziwu dla  Michelle Williams, to nie za nią trzymałam kciuki. Oscar którego dostaje kolejna młoda i piękna aktorka nie jest niczym nadzwyczajnym, należy się jej choćby za wysyłek jaki wkłada w swój wyglądJ natomiast kiedy akademia docenia role dojrzałych aktorek, dla których nie ma zbyt wiele ról pierwszoplanowych to, to jest to za co trzymam kciuki, zwłaszcza jeśli kreacja jest tak doskonała jak w tym przypadku.

Trzeba doceniać to co z rolą potrafią zrobić aktorzy z doświadczeniem, w tym roku na pewno zwrócono na to uwagę, kolejnym przykładem jest Oscar dla Christophera Plummera, dla niewtajemniczonych ma prawie 84 lata.

 Cieszy fakt, że doceniono aktorów którzy może największą popularność mają już za sobą, albo ze względu na akcent jak Jean Dujardin, mają takie sobie szanse na międzynarodową karierę, ale dają nam w kinie coś czego nie da nam kolejny film z kolejną roześmianą blondynką poszukującą miłości na ulicach NY czy LA, choćby miała najlepszy angielski akcent, a często nie ma.

Rozczarowana za to jestem postawą naszej przedstawicielki do Oskara, Agnieszki Holland, rozumiem rozczarowanie że statuetki nie dostała, ale to nie jest powód aby obrażać innych twórców i umniejszać ich dokonania nazywając ich film „idiotyczną wydmuszką”. Rozumiem że Artysta, nie należy do kategorii która zachwyca wszystkich, rozumiem że Pani Holland należy do grupy którym film nie przypadł do gustu, ale będąc dosłowną nie każdy może i chce kręcić kolejny film o II wojnie światowej.

Napisze teraz coś co pewnie wywoła opór ze strony wielu osób, ale „W ciemności” mimo że jest filmem dobrym, nawet bardzo dobrym, jest kolejną historią o Polakach i Żydach w czasie II wojny światowej. Takich historii jest setki tysięcy i gdybyśmy wszystkie chcieli sfilmować i za wszystkie chcieli Oscara to doprawdy robi się nudne, każdy ma jakiś próg po przekroczeniu którego nie chce widzieć kolejnej historii o tym samym tylko z innymi uczestnikami. Tym którzy pomagali posadzono drzewo, piękny gest który zostanie długo po tym jak ludzie odejdą, ale czy ktoś liczył ile ich tam rośnie? Wyobrażacie sobie oglądanie tylu historii?

Ja osobiście nie, i podobnie jak jedna z blogowych autorek cieszę się że Oscara dostało Rozstanie.

niedziela, 12 lutego 2012

Czekałam na nią długo, nie rozumiejąc czemu, ach czemuż polska premiera jest dopiero dwa miesiące po światowej. Czemu tym razem jesteśmy tak pokrzywdzeni?

Czekałam na „Żelazną Damę” i doczekałam się damy, damy w wielkim stylu, jakich się dziś już nie spotyka

Osobowość Margaret  Thatcher jaką przekazuje nam w obrazie Meryl Streep, jest  tym co w tym filmie stoi na głównym planie. Mamy cały obraz życia tej niezwykłej kobiety, od młodej kobiety kształtowanej przez poglądy ojca, poprzez młodą mężatkę która ma odwagę walczyć o swoje przekonania, niezłomną Panią Premier aż po rozmawiająca z duchem męża staruszkę

Miała piskliwy głos, była przemądrzała i głośno wyrażała własne zdanie w obecności mężczyzn, była tym wszystkim przed czym matki w tamtych czasach pewnie przestrzegały swoje córki. partyjni koledzy traktowali ją z góry i wyśmiewali jej pochodzenie, kapelusze, perły, oczywiście we własnym gronie a czasem w jej obecności, a jednak się nie poddała i doszła dalej niż jakakolwiek kobieta przed nią

Doskonałość z jaka Meryl Streep  przeistoczyła się w  postać zachwyca, aktorka niemal stała się graną osobą, i choć pojawiają się znane fanom aktorki tony w jej głosie, to transformacja jest doskonała. Jak w jednym z wywiadów mówiła sama Meryl, trudno było zagrać specyficzny sposób mówienia Thatcher, która mówiła na jednym wdechu i nigdy nie pozwalała sobie przerwać.

Ktoś napisał mi że film to niewarta oglądania szmira, z czym się nie zgodzę, film nie miał pokazać zawiłości polityki Thatcher, to film o kobiecie a wydarzenia polityczne sa w nim tylko tłem, pokazuje się wydarzenia nie tłumacząc czym są, widz nawet ten średnio zorientowany w historii w sumie nie tak dalekiej nie powinien mieć trudności z odgadnięciem o czym mowa

Ostatecznie poleciła bym ten film każdemu, pokazuje jak niezłomność charakteru pozwala sięgać tam, gdzie nawet nam się nie śniło że dotrzemy

I mała uwaga na koniec, taki mały apel że sala kinowa to jednak nie domowa kanapa przed TV i przynoszenie na nią noża, składników na kanapki i tryskających sokiem owoców na deser doprawdy nie powinno mieć miejsca. Drodzy widzowie siedzący obok was obcy ludzie naprawdę nie są zachwycenie kiedy zostają opryskani sokiem tryskającym z obieranych przez was owoców, i „przepraszam” naprawdę nie pomoże.