Wpisy z tagiem: ludzie
wtorek, 26 października 2010
Czy kupiliście już kalendarz na 2011 rok? Mówicie że jeszcze za wcześnie, że przecież to dopiero październik, no może i macie trochę racji ale ruszyło już wiele różnych kampanii wykorzystujących wizerunek różnych osób na kartach kalendarzy. Kampanie te są raz bardziej raz mniej udane, czasami zaproszeni do zdjęć ludzie nijak maja się do myśli przewodniej kampanii, jedne kalendarze się kupuje inne dostaje przy różnych okazjach. Najbardziej pożądany wśród krótkich serii jest co roku kalendarz Pirelli, niestety cieszyć się nim może jedynie garstka wybrańców, cała reszta musi się zadowolić innymi mniej lub bardziej udanymi propozycjami kalendarzy. Na brak różnorodności nie możemy narzekać, kalendarze pojawiają się w sklepach z dużym wyprzedzeniem, te ścienne przyprawiają o zawrót głowy różnorodnością zdjęć, kolorów i pomysłów jak z czegoś co ma pomóc planować czas zrobić coś co zostanie pięknym elementem wystroju mieszkania. Ale pojawiają się też pomysły niekonwencjonalne, w tym roku możemy na przykład zostać szczęśliwymi posiadaczami kalendarza ściennego z wizerunkami polskich księży. Jak mówi pomysłodawczyni całego projektu warszawska dziennikarka Paulina Socha-Jakubowska. - We Włoszech tego typu wydawnictwa cieszą się olbrzymim powodzeniem, a księża, którzy w nich występują, traktują je jako kolejną drogę docierania do wiernych. Pomyślałam, że u nas też można by coś takiego zrobić - opowiada. Pomysł moim zdaniem dobry, choć niekoniecznie trafi w gusta szerokiej rzeszy polaków, część z tzw. „zagorzałych katolików” skupionych wokół jedynego właściwego radia może pomysł poprzeć i wtedy będziemy mieli normalny projekt być może realizowany z powodzeniem co roku, bądź tez rozpętać taką wojnę jakiej dawno nie widzieliśmy i skończy się tą jedną edycją bo kolejny duchowni nie będą skłonni do pokazania się w kolejnych odsłonach. Szkoda by było gdyby miało się skończyć na jednej edycji, kościół w Polsce mimo że 90% społeczeństwa jest podobno wierzące nie ma najlepszych notowań więc pokazanie że księża to nie tylko krzyczący i napominający z ambony wojownik o wiarę ale i normalny człowiek z pasją życia, realizujący się w różnych jego odcieniach. Można być wspaniałym duchownym i jednocześnie zajmować się muzyką, radiem, być pisarzem nie tylko rozpraw z zakresu wiary ale i bajek dla dzieci, wszystko zależy od podejścia do wiary, jeśli nie jest dla nas uciemiężeniem ale napędem do rozwoju możemy zdziałać wiele. A na zachętę kilka zdjęć z kalendarza.
poniedziałek, 22 lutego 2010
Trochę nostalgicznie niektórzy podchodzą do kolejek jakie były codziennością w PRL, że tak integrowały w sumie ludzi, była okazja porozmawiać bo jak człowiek stał to co niby miał robić. I słyszałam nawet, że żal niektórym, że już tego nie a, bo teraz każdy szybko, szybko i się nie rozmawia, nie opowiada o tym jak to się zdobyło szynkę spod lady bo na ladzie leży jej do wyboru do koloru. Chciałabym więc wszystkim tęskniącym za kolejkami polecić takie miejsce gdzie spokojnie wrócą do „dawnych wspaniałych lat”. Zapraszam państwa na wycieczkę krajoznawczą do warszawskiego sadu gospodarczego prowadzącego rejestr KRS. Już w drzwiach wita nas wesoła grupa strażników, „torebeczki Panie proszę połażą na taśmę, komóreczki do koszyczka i zapraszamy przez bramkę”… „oj, cos pani piszczy, co pani tam ukrywa”, „nóż panie strazniku" , "a to ci dopiero żartownisia" A dalej jest tylko zabawniej, tuz za drzwiami wita nas pierwsza kolejka, ale nie za chlebem ona, a po „numerek”. Szczęśliwy nasz numerek porządkuje naszą kolejkę, nie ma już sensu robić społecznej listy kolejkowej, urzędnicy zrobili ją za nas, każdy swój numerek dostaje i bez numerka obsługiwany nie jest. Zamawiamy więc sobie miejsce w kolejce po numerek i idziemy zobaczyć jak wygląda dzisiejsze towarzystwo i czy warto z nimi postać. Na sali obsługi kłębi się tłum jak za „dawnych lat” , nabieramy więc chęci na przygodę, wracamy do kolejki i radośnie pobieramy nasz numerek. Rzut oka na nr i na poniższą informację ileż to osób znajduje się w kolejce przed nami, nie przerażamy się widniejąca tam liczba 142 osoby, to przecież tylko informacja ile ciekawych osób mamy dziś szanse poznać. A potem już tylko stoimy i radośnie poznajemy towarzyszy niedoli, a potem nam zamykają okienka bo czas pracy sądu się skończył a przed nami jeszcze 34 osoby, ale to przecież pestka, jest dzień jutrzejszy a rządza przygody lub konieczność na pewno nas tu i jutro przywiedzie.
niedziela, 17 stycznia 2010
Siedzieli w kawiarni, on wpatrzony w nią jak by była ósmym cudem świata chłoną każde jej słowo, podczas gdy ona nieświadoma jego zachwytu ciągnęła opowieść o mężczyznach. W którymś momencie z jej ust padło stwierdzenie: - bo wiesz mężczyźni dzielą się na trzy kategorie: letnie romanse, wyjeżdżający i niezainteresowani. - ja jestem zainteresowany – powiedział tak cicho że mimo że siedzieli tuż obok mnie ledwie to usłyszałam Ona jednak nie słyszała jego szeptu i mówiła dalej: - Ty nie należysz do żadnej z powyższych grup, ty to odrębna grupa w której nie szuka się kandydata na faceta, ty jesteś przyjacielem – cos tam dalej mówiła, czego już nie słyszałam patrząc jak zmienia się jego twarz, znikną gdzieś uśmiech, do tej pory stale goszczący na jego obliczu. Wydawało się że zmalał i skurczył się w sobie po jej słowach, już nie patrzył na nią jak w obraz, w milczeniu pił kawę a ona nadal opowiadała o facecie z letniego romansu, tak jakby przed momentem nie rozbiła w puch jego marzeń. Kobiety bywają okrutne kiedy pozbawiają marzeń i podwójnie okrótne kiedy nie zdają sobie sprawy co właśnie zrobiły. |
Archiwum
Zakładki:
|