Wpisy z tagiem: Jedzenie
środa, 25 stycznia 2012
Jedzenie to podstawa, jak człowiek głodny to nie ma szans na zrobienie czegokolwiek sensownego, bo na myśl ciągle mu przychodzą ulubione potrawy. W moim przypadku ciężko byłoby wyliczyć ulubione potrawy, i ciągle próbuję nowe i ciągle lista ulubionych się powiększa. Ciągle też odwiedzam nowe miejsca lub kolejny raz te same odkrywając nowe smaki. Ostatnio padło na Pekin, przy Senatorskiej bo ochotę miałyśmy z przyjaciółka na zupę. Wiadomo zupa najlepsza u Chińczyka, zwłaszcza u powiedzmy sobie szczerze niezłego Chińczyka. Więc zupa, ale sama zupa (wonton i krabowo-krewetkowa), nie wystarczy dołączyła więc do niej kaczka (uwielbiam kaczkę) na gorącym talerzu i cielęcina słodko-kwasna, i makaron sojowy, i surówka z kiełków sojowych i kapusta pikantna słodko kwaśna, a na przekąskę genialne „ostre życie małżeńskie” czyli chyba wędzona, bo nie jestem pewna a nie zapytałam, wieprzowina z wołowiną na ostro. Nie pytajcie o rachunek, nie wiem tym razem byłam tą która tylko jadła, a jedzenie było wyśmienite, kaczka po prostu rozpływała się w ustach, cielęcina była delikatna i bardzo smaczna musze przyznać że choć nie była moja zjadłam jej sporo i byłam zachwycona. Kapusta to moja faworytka, surówka była smaczna ale dopiero kapusta warta była grzechu, makaron sojowy mnie ominą bo juz naprawdę nie miałam na niego miejsca, ale wieść gminna niesie że był świetny. Nie zapomniana pozostaje też mina kelnera przyjmującego zamówienie i próbującego wmawiać nam ze może już wystarczy bo na pewno tyle nie zjemy. My nie zjemy, oczywiście że zjemy, i zjadłyśmy, mina tegoż kelnera kiedy zabierał puste talerze …… bezcenna;-)
środa, 01 grudnia 2010
Zakupy, najważniejsze zajęcie polaków i nie tylko, co roku w grudniu, Kupujemy wtedy wszystko niezależnie od potrzeb i finansowych możliwości, bo jest okazja, niesamowita promocja, bo długo na to czekaliśmy, bo trzeba dać jej/jemu jakiś prezent …itd…. długo by wymieniać. Tuż po świętach mamy nagłe olśnienie i zaczynamy się zastanawiać cóż też nami kierowało kiedy kupowaliśmy trzeci telewizor, kolejną kanapę i dywan nie pasujący absolutnie do niczego poza pstrokatą i świecącą choinką, bo ma taki sam wzór jak mniejsze lub większe zielone cos udające choinkę stojące kilka tygodni w pokoju. Wśród tej przedświątecznej zakupowej bieganiny mamy także pule zakupów które kupujemy żeby zjeść. Tu dopiero otwiera się przed nami sezam pełen skarbów, przysmaków i nigdy nie kupowanym poza tym czasem artykułów. Polacy lubią tradycyjną kuchnie polską, której jednakowoż cały rok nie jedzą ze względu na różnego rodzaju diety i obietnice typu „kochanie golonki to ja już nigdy nie zjem”, „a nie dziękuję, nie jadam ciast” itp. jakich to nie skąpimy sobie i najbliższym przez cały rok. Kiedy nadchodzi grudzień i czas świąteczny wszystkie te obietnice dziwnym trafem umykają z naszej pamięci i radośni i weseli zjadamy tyle że każdy dietetyk by się przeraził, gdyby sam nie siedział przy świątecznym suto zastawiony stole. Każda sieć hiper i supermarketów prześciga się w ofertach świątecznych, tu promocja, tam wyprzedaż kusi każdego kto tylko przestąpi próg sklepu, i jeśli nie przyszedłeś z listą, której się dokładnie trzymasz to szykuj się na porażkę i gorzkie łzy przy kasie. Bo wokoło pełno zachęcających artykułów, pięknie opakowanych i wołających „kup mnie”, jedne mamią wyglądem inne ceną a jeszcze inne, jak produkt którego zdjęcie publikuje poniżej (pochodzi stąd) mami oryginalną nazwą, ciężko się oprzeć czemuś co się tak nazywa:
|
Archiwum
Zakładki:
|