każdy kij ma dwa końce, ale proca ma trzy...

Wpisy z tagiem: Hitler

niedziela, 11 grudnia 2011

Będzie o książkach, więc jak ktoś nie lubi może sobie darować całą notkę, zmuszać do czytania nie będę zawłaszcza, że to o czym chce napisać mała książeczką nie jest, raczej solidna 1130 stronicową cegłą, a druga nieco cieńsza ale większa rozmiarowo więc gdyby wydrukować je w tym samym formacie byłby pewnie identyczne.

Nie ma to jak mieć bogate życie, wtedy biografowie nie mają problemu „co by tu jeszcze napisać?” raczej maja problem co by tu opuścić bo mamy juz stron 600 a bohater ma dopiero 30 lat, a dożył 90-tki wiec za moment napiszemy książkę wielkości encyklopedii Brytannica, która  dobrze na półce wygląda, ale bądźmy uczciwi nikt jej nie przeczytał, łącznie z autorami.

Skoro już sobie ustaliliśmy ze książki lubię grube to raczej nie chodzi mi o biografie polskich celebrytów, bo tu doprawdy 200 stron nie ma o czym napisać.

Mówię o serii opowieści biograficznych, autorstwa Irvinga Stone’a, której to dwóch powieści jestem szczęśliwą posiadaczką, pozostałe z radością przyjmę w ramach prezentów z każdej okazji.

Zaczęło się od „Pasji utajonych” czyli Zygmunt Freud i jego życie, naprawdę niecodzienne, i mam wrażenie skrócone w opisach ale i tak te 1130 stron wyszło, no rozumiem nie każdy jest w stanie tyle w ramach jednej książki przeczytać. Za to „Opowieść o Darwinie” ma stron nieco mniej za to osobnik równie fascynujący, jak bowiem można przez pięć lat pływać do okoła świata a przez resztę życia tworzyć swoje teorie to ja nie pojmuje, a po drodze jeszcze mieć czas na wybór żony (choć tu umówmy się daleko nie szukał) i spłodzenie sporej gromadki dzieci.

No cóż najwidoczniej można, bo mu to wychodziło doskonale w przerwach na chwile kiedy dał się pakować w mokre prześcieradła, miedziane druty i inne takie które miały tego hipochondryka utrzymać przy zdrowiu. Jak nic przydała by mu się seria spotkań z mr. Freudem i obaj by pewnie nieźle na tym wyszli.

No nic po takich historiach czas na biografie Hitlera, czyli mój prezent urodzinowy, nie omieszkam o wrażeniach napisać, trzymajcie kciuki.

czwartek, 17 marca 2011

Jakiś czas temu wywnętrzaliśmy się na gościnnym blogu Gladys_G co dostaliśmy jako prezenty pod choinkę i tworzyliśmy wizję nas na podstawie tychże prezentów.  Nie powiem z moimi prezentami wśród których znalazły się arcyciekawe pozycje książkowe o mordercach sztuk dwie i jedno grube tomiszcze pod dużo mówiącym tytułem „Życie instrukcja obsługi” nie prezentowałam się tam jako cudowna eteryczna blondynka za którą mężczyźni oglądają się na ulicy.

No nie ma rady, choć blondynką jestem to jakoś nie zadziałało, i nikt nie uznał mnie za wartą biżuterii i zbytku kobietkę, ten jeden flakon perfum to się zupełnie nie liczy, i dostałam prezenty trafiające w moje gusta czytelnicze aż nadto.

Niedługo nadejdzie dzień kiedy kolejny raz przekonam się co o mnie mówią prezenty jakie otrzymuję, wszak urodziny ma się raz w roku a prezenty oczekiwane bądź nie są zawsze pewną otoczka dla solenizantki. A właściwie już zaczęłam się przekonywać, gdyż prezenty zaczęły się już pojawiać, sporo przed czasem ale nie narzekam, kto powiedział że musze dostać wszystkie w jeden dzień?

No wiec, dotarło, jedna spora paczuszka zawierała coś co sama zamówiłam by osłodzić sobie ten dzień, i nie są to słodycze a rzecz praktyczna ułatwiająca mi codzienne życie, radość moja byłą wielka, zwłaszcza kiedy nie musiałam tego sama do mieszkania wnieść.  Druga paczuszka była zdecydowanie mniejsza i nie oczekiwana, ale byłam szczerze zdumiona otwierając pudełko gdzie czekała na mnie 800 stronicowa biografia Hitlera!?!?!?!?!?!?!?

Doprawdy nie wiem jak w jaki sposób zostałam spozycjonowana przez osobnika który mi to przysłał, ale jego trybiki myślowe bardzo mnie interesują, temat II wojny światowej,  owszem interesuje mnie bardzo, ale czy tak szczegółowo chciałam poznać życie człowieka którego nieposkromiona żądza władzy ją wywołał, to niekoniecznie (mały dodatek wspomniana pozycja jest w j. angielskim, czy to też powinnam potraktować jako sugestię?)

No nic zobaczymy czym jeszcze świat mnie w ramach prezentów zaskoczy, nie omieszkam wspomnieć na blogu o kolejnych niespodziankach.