każdy kij ma dwa końce, ale proca ma trzy...

Wpisy z tagiem: kobieta

poniedziałek, 09 stycznia 2012

Jedni mówią że kobieta w każdym wieku jest piękna inni, w tym nasi rodzimi producenci postanowili jednak lansować pewien jeden wzorzec piękna dzięki czemu możemy odnaleźć na rynku dziwy typu odchudzający błyszczyk do ust.

Doskonały produkt, o ile działa zgodnie z obietnicami. Według producenta składniki aktywne w nich zawarte: wyciąg z zielonej kawy oraz olejki z bergamotki i grejpfruta, wchłaniają się przez śluzówkę ust i ograniczają apetyt...

Tak,  zawsze marzyłam o tym żeby błyszczyk zamiast nawilżać i uwydatniać piękno moich ust odbierał mi ochotę na jedzenie. Czy to już nie lekka przesada, środki mające nam pomóc w walce z nadwyżkowymi kilogramami mamy już we wszystkim, w całej gamie kosmetyków, mamy niezliczona opcję parafarmaceutyków które mają nas skłonić do nie jedzenia, albo  po których nas tak przeczyści że nie zjemy nic z tłuszczem przez następny rok, schudniemy ale jakim kosztem?

Mamy odchudzające napoje, i nawet jedzenie które nas odchudza, to teraz mamy tez błyszczyki.

A wydawało by się że kosmetyki kolorowe trudno włączyć do pracy w walce o jak najszczuplejszą kobieca figurę, jak widać niektórzy nie maja z tym najmniejszych problemów.

wtorek, 08 marca 2011

Na nowym mieszkaniu mam telewizor, mało tego, mam nawet kablówkę, czuje się jak na innej planecie po kilku latach bez tego pudełka w mieszkaniu. Po kilkukrotnym poszukiwaniu czegoś co by się nadawało do oglądania mam nowa wizje współczesnej kobiety widzianej oczami twórców przeróżnej maści programów dla kobiet.

Wizja ta nie ma jednak nic wspólnego z tym co sama wiem o kobietach, poziom tych programów jest tak beznadziejny że chwilami czuje się zażenowanie oglądając to, i nieustannie krąży mi po głowie pytanie „dla kogo to jest?”

Tytuł mówi wprawdzie czasami wprost do kogo skierowane program bo np. taka „sexi mama” na pewno nie jest dla 30-letniej singielki, żadna z niej młoda i zazwyczaj nie mama, a można się z tego programu wiele dowiedzieć o czym marzy „młoda mama”, i co poprawia jej komfort życia, wiem bo trafiłam akurat na moment kiedy młoda mama przymierzyła nowy stanik na co wpadła  Cichopek z pytaniem „czy twój komfort życia się poprawił w tej chwili?”, kto jej pisze takie teksty, to woła o pomstę do nieba, stanik jest ważny ale żeby w sekundzie poprawiał komfort życia?

Albo taka seria o salonie sukien ślubnych, siedzi sobie takie dziewczę i marzy że jak będzie wychodzić za mąż to też tak chce, przymierzać 40 sukienek w otoczeniu przyjaciółek i mamy, a potem przeżywa rozczarowanie, że salon nie wygląda jak ten w NY, ze do wyboru jest raptem 15 sukien made in ma dużo szczęścia jak Poland a nie China a wszystkie sa do siebie podobne i w każdej wygląda jak beza.

Potem obowiązkowo Jamie albo Nigella pokazują nam jakimi jesteśmy beznadziejnymi paniami domu, skoro nie gotujemy codziennie trzydaniowych obiadów w 30 minut, no chyba że gotujemy to skrupulatnie notujemy każdy składnik i jesteśmy paniami kuchni, no jak ktoś chce to może ja jednak niekoniecznie.

A do tego mamy jeszcze serie o wychowaniu dzieci, albo o odchudzaniu dzieci, tak seria „Pół tony nastolatka” była nie powiem przerażająca, i tym sposobem TV buduje obraz współczesnych problemów kobiety.

A no i nie zapominajmy o wszelakich seriach o tym jak się ubierać i jak z okrągłej zaniedbanej i wyglądającej na 50 lat, 40 latki zrobić sexowną i pewną siebie kobietę w zaledwie tydzień, potrzeba do tego tylko NY i Clintona i Stacy, albo np. duetu Triny i Susany w dowolnym  miejscu, w planach te ostatnie mają Polskę zatem już kolekcjonują popcorn bo to będzie fascynująca seria, a może by się zgłosić?

niedziela, 21 lutego 2010

Powrót z urlopu bywa ciężki , tak?

Ano bywa, człowiek przychodzi i odkrywa że zginęło mu biurko bo w miejscu z którym stało jest sterta papierów, której tam być nie powinno bo przecież wychodząc zostawiłam pięknie posprzątane i  puste, więc to nie może być moje biurko to jakiś senny koszmar.

Ale jestem silna więc zbieram się w sobie, trochę zgarniam na podłogę ale niewiele tylko tyle żeby było miejsca na laptopa, i robie coś co powinno postawić mnie na nogi zmierzam do ekspresu nastawić kawę. I kolejny zonk, mamy jedynie dwa ekspresy jak pamiętam oba umyłam wychodząc tydzień wcześniej , i co i nic, oba sa brudne, patrzę chwilę i decyduję że jednak nie zacznę powrotu z urlopu od mycia ekspresu, wychodzę z biura i kupuje kawę w pobliskim coffe haven.

A potem jest już tylko z górki, wszak 375 rzeczy z listy do załatwienia to pestka, tak?

Doba ma wszak 24 godziny a tydzień roboczy dni 5, damy rade, jak zawsze. Po drodze co prawda dopisuje kolejne sto spraw, ale w piątek okazuje się ze nie ma sprawy udało się, zostało tylko kilka rzeczy których nie zrobię bez informacji których ktoś mi nie dał.

Bosh dziękujemy wszystkim świętym za pracoholizm  i idziemy na weekend, po którym wszystko zacznie się od nowa. Normalnie jak jakaś karuzela, to nic że już tu byłam bo za jakiś czas na pewno będę tu powrotem.

piątek, 29 stycznia 2010

Istnieją odkąd świat się narodził, martwe zwierzęta, spotykaliśmy je zawsze, jedni podchodzą do nich z zupełnie nie uzasadniona w dzisiejszym świecie miłością, inni z obojętnością albo wręcz z odrazą.

Im zimniej tym ich więcej, i co dziwne ich zagęszczenie nie występuje w lasach i terenach naturalnie należących do zwierząt, najwięcej pojawia się ich w mieście. Ostatnio napadły mnie w autobusie. Siedzę sobie grzecznie jadąc do pracy gdy nagle zwala mi się na głowę stado martwych królików, bo odziana w nie lalunia postanowiła się niczego nie trzymać więc przy ruszeniu autobusu po prostu się na mnie przewróciła.

Nie powiem żebym byłą w opcji nienawidzę futrzaków, ale zwalających mi się na mnie wraz z 80kg właścicielką to jednak nie trawię. Zimne, mokre od padającego śniegu i śmierdzące przez tą wilgoć nie należą to rzeczy, z którymi spotykam się z radością, tym bardziej kiedy miażdżą mi kubek z kawą przez co płaszcz mam do pralni a ręce delikatnie jakby poparzone. A tym bardziej ich nie trawię kiedy właścicielka zamiast przeprosić za bądź co bądź zmiażdżenie mnie prawie obruszyła się że cytuję

- „zapłacisz mi za pralnię, jak można ludzi kawa oblewać”.

Nie miałam najmniejszego zamiaru nikogo oblewać, chciałam ją wypić jak co rano, więc tylko skomentowałam

- „jasne zaraz po tym jak zapłacisz za moje leczenie oparzeń i sińców po zgnieceniu przez twoje króliczki, oraz zapłacisz za pralnię mojego płaszcza, i za kawę która się rozlała bo na mnie wpadłaś bez żadnego uprzedzenia” -  bo tego co mi w kubku zostało już nie wypiłam, z sierścią króliczą to już nie dam rady.

Zatem strzeżcie się, martwe zwierzęta atakują w najmniej oczekiwanym momencie, a z lalusiowatym wkładem w środku są tym bardziej niebezpieczne im wkład głupszy.

niedziela, 17 stycznia 2010

Siedzieli w kawiarni, on wpatrzony w nią jak by była ósmym cudem świata chłoną każde jej słowo, podczas gdy ona nieświadoma jego zachwytu ciągnęła opowieść o mężczyznach. W którymś momencie z jej ust padło stwierdzenie:

- bo wiesz mężczyźni dzielą się na trzy kategorie: letnie romanse, wyjeżdżający i niezainteresowani.

- ja jestem zainteresowany – powiedział tak cicho że mimo że siedzieli tuż obok mnie ledwie to usłyszałam

Ona jednak nie słyszała jego szeptu i mówiła dalej:

- Ty nie należysz do żadnej z powyższych grup, ty to odrębna grupa w której nie szuka się kandydata na faceta, ty jesteś przyjacielem – cos tam dalej mówiła, czego już nie słyszałam patrząc jak zmienia się jego twarz, znikną gdzieś uśmiech, do tej pory stale goszczący na jego obliczu. Wydawało się że zmalał i skurczył się w sobie po jej słowach,  już nie patrzył na nią jak w obraz, w milczeniu pił kawę a ona nadal opowiadała o facecie z letniego romansu, tak jakby przed momentem nie rozbiła w puch jego marzeń.

Kobiety bywają okrutne kiedy pozbawiają marzeń i podwójnie okrótne kiedy nie zdają sobie sprawy co właśnie zrobiły.