każdy kij ma dwa końce, ale proca ma trzy...

Wpisy z tagiem: święta

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Była, może i późno ale byłam na "Listach do M", szeroko reklamowanych jako najlepsza komedia tego roku, POLSKA komedia, przy tym nikomu nie przeszkadza, że reżyserem jest obcokrajowiec. Nic to, aktorzy byli polakami i nawet udało im się zagrać jakoś, czy śmiesznie to bym dyskutowała, przyznaje kilka scen bardzo zabawnych reszta jakby ściągnięta z „To właśnie miłość” i chyba o to chodziło, miało być lekko, miło i świątecznie.

I jest, naprawdę jest, choć mnie osobiście film przyprawił o lekki stan depresyjny.

Zdaje sobie sprawę iż żyjemy w kraju gdzie święta bożego narodzenia sa czymś co nie ma prawa być depresyjne, a jednak, do rozpaczy doprowadza mnie muzyka świąteczna, te wszystkie szczęśliwe nuty, powrotu do domu do szczęścia i radości. Na ten czas znikają nagle wszyscy samotni i nieszczęśliwi bo silą się na udawanie ze wszystko jest ok., bo MAMY ŚWIĘTA

I taki tez jest ten film, i nawet dziewczyna która na początku burzy konwencję radosnych świąt nagle przezywa metamorfozę szczęśliwie się zakochuje i spełniają się jej marzenia. Ale tak się nie dzieje w prawdziwym życiu, no nie i kropka.

Czy zatem powinnam się załamać kiedy w wigilijny wieczór pijąc wino i odwracając kartkę czytanej aktualnie książki nie będzie wkoło mnie radosnej udającej szczęście rodzinki?

Nie mam takiego zamiaru, ale jeszcze ze dwa takie filmy i naprawdę uwierzę ze istnieje tylko jeden wariant szczęścia i każdy kto postępuje inaczej z miejsca musi być w depresji.

niedziela, 26 grudnia 2010

A niektórzy zaczęli już podsumowania, pierwsza strona gazety ogłasza wszem i wobec że policja podsumowuje świąteczny weekend…

Ale jak to, zapytam

Jest niedzielne przedpołudnie, święta ciągle trwają, jak zatem możne podsumować cos co jeszcze trwa i fala powrotów do domów jeszcze się pewnie nawet nie zaczęła?

Dopiero po otworzeniu artykułu mamy dokładniejszy opis że policja porównuje 24 i 25 grudnia do lat poprzednich, ale dla Gazety jak widać żadna to różnica, tytuł na głównej stronie ma być chwytliwy, a że nie prawdziwy to kogo to obchodzi.

Tak to już jest z pierwsza stroną albo jeden artykuł wisi tam przez całe święta, jak chociażby „święta cukrzyka” czy „SOS po odejściu od stołu” inne zmieniają się w miarę szybko, szkoda tylko że przez święta nie panuje jednak pogoda na dobre artykuły i klikając nie mamy pewności co nas czeka dobre dziennikarstwo czy pisanie na ilość słów za które Gazeta płaci a nie za jakoś na której jej najwidoczniej nie zależy bo kto to będzie w święta czytał.

środa, 01 grudnia 2010

Zakupy, najważniejsze zajęcie polaków i nie tylko, co roku w grudniu, Kupujemy wtedy wszystko niezależnie od potrzeb i finansowych możliwości, bo jest okazja, niesamowita promocja, bo długo na to czekaliśmy, bo trzeba dać jej/jemu jakiś prezent …itd…. długo by wymieniać.

Tuż po świętach mamy nagłe olśnienie i zaczynamy się zastanawiać cóż też nami kierowało kiedy kupowaliśmy trzeci telewizor, kolejną kanapę i dywan nie pasujący absolutnie do niczego poza pstrokatą i świecącą choinką, bo ma taki sam wzór jak mniejsze lub większe zielone cos udające choinkę stojące kilka tygodni w pokoju.

Wśród tej przedświątecznej zakupowej bieganiny mamy także pule zakupów które kupujemy żeby zjeść. Tu dopiero otwiera się przed nami sezam pełen skarbów, przysmaków i nigdy nie kupowanym poza tym czasem artykułów. Polacy lubią tradycyjną kuchnie polską, której jednakowoż cały rok nie jedzą ze względu na różnego rodzaju diety i obietnice typu „kochanie golonki to ja już nigdy nie zjem”, „a nie dziękuję, nie jadam ciast” itp. jakich to nie skąpimy sobie i najbliższym przez cały rok. Kiedy nadchodzi grudzień i czas świąteczny wszystkie te obietnice dziwnym trafem umykają z naszej pamięci i radośni i weseli zjadamy tyle że każdy dietetyk by się przeraził, gdyby sam nie siedział przy świątecznym suto zastawiony stole.

Każda sieć hiper i supermarketów prześciga się w ofertach świątecznych, tu promocja, tam wyprzedaż kusi każdego kto tylko przestąpi próg sklepu, i jeśli nie przyszedłeś z listą, której się dokładnie trzymasz to szykuj się na porażkę i gorzkie łzy przy kasie. Bo wokoło pełno zachęcających artykułów, pięknie opakowanych i wołających „kup mnie”, jedne mamią wyglądem inne ceną a jeszcze inne, jak produkt którego zdjęcie publikuje poniżej (pochodzi stąd) mami oryginalną nazwą, ciężko się oprzeć czemuś co się tak nazywa: