każdy kij ma dwa końce, ale proca ma trzy...

Wpisy z tagiem: kawa

niedziela, 09 stycznia 2011

Jeśli na metr kwadratowy centrum handlowego jest więcej dzieciaków z kolorowymi puszkami niż normalnych robiących zakupy ludzi to oczywisty znak, znak że mamy kolejny finał WOŚP, a że na zewnątrz jest zimno to wolontariusze plątają się po centrum handlowym i zaczepiają tych co się tam bez puszki pojawili o datek. No nie wiem jaki maja z tego pożytek, bo każdy maj jaką granicę powyżej której choćby mu ta puszka potrząsali przed nosem godzinę już nic nie wrzuci, a w takim centrum pełnym takich puszek próg ten osiąga po kilku minutach.

No nie wiem jak inni to znoszą, ja zasadniczo raczej słabo dla podratowania nerwów poszłam do empiku i zostawiłam tam stanowczo za dużo, czyli jak zawsze. Nic na to nie poradzę empik jest jak drugi dom w zasadzie odkąd otwarli tam kawiarnie, to gdyby wstawili tam  jeszcze większe kanapy to mogła bym tam zamieszkać.

niedziela, 21 lutego 2010

Powrót z urlopu bywa ciężki , tak?

Ano bywa, człowiek przychodzi i odkrywa że zginęło mu biurko bo w miejscu z którym stało jest sterta papierów, której tam być nie powinno bo przecież wychodząc zostawiłam pięknie posprzątane i  puste, więc to nie może być moje biurko to jakiś senny koszmar.

Ale jestem silna więc zbieram się w sobie, trochę zgarniam na podłogę ale niewiele tylko tyle żeby było miejsca na laptopa, i robie coś co powinno postawić mnie na nogi zmierzam do ekspresu nastawić kawę. I kolejny zonk, mamy jedynie dwa ekspresy jak pamiętam oba umyłam wychodząc tydzień wcześniej , i co i nic, oba sa brudne, patrzę chwilę i decyduję że jednak nie zacznę powrotu z urlopu od mycia ekspresu, wychodzę z biura i kupuje kawę w pobliskim coffe haven.

A potem jest już tylko z górki, wszak 375 rzeczy z listy do załatwienia to pestka, tak?

Doba ma wszak 24 godziny a tydzień roboczy dni 5, damy rade, jak zawsze. Po drodze co prawda dopisuje kolejne sto spraw, ale w piątek okazuje się ze nie ma sprawy udało się, zostało tylko kilka rzeczy których nie zrobię bez informacji których ktoś mi nie dał.

Bosh dziękujemy wszystkim świętym za pracoholizm  i idziemy na weekend, po którym wszystko zacznie się od nowa. Normalnie jak jakaś karuzela, to nic że już tu byłam bo za jakiś czas na pewno będę tu powrotem.